Ludzie Fundacji

PATRYCJA

 

Zwierzęta są moją miłością odkąd pamiętam. Jako mała dziewczynka miałam ukochanego chomika, świnkę, królika, psa Atosa i później kota. Kot był z nami od 1999 roku do  kwietnia 2016! Przez wiele lat w domu była tylko ona – po utracie pozostałych pupili. W 2006 roku miałam okazję zacząć współprace z hodowlą Profesora Piotra Skałby – Piotrowe Gniazdo – który jest mi bliską osobą.  Jeździłam na wystawy z jego psami,  chodziłam na spacery, spędzałam z nimi sporo czasu. Z dnia na dzień bardziej poznawałam posokowce i mocniej je kochałam! Zakochałam się w suczce ASTRA Jurex, która była moją pierwszą miłością wśród posokowców – należała do Prof.Piotra Skałby. Bardzo ubolewałam, że nie możemy zamieszkać razem.  Zdecydowałam się na szczeniaka – nie miałam jeszcze wtedy pojęcia o Adopcjach. Już w trakcie oczekiwania na Iskrę, córkę ukochanej Astry Jurex zaangażowałam się w pierwszą pomoc przy DT. Suczka miała do mnie jechać i nagle znalazł się dom.  W sierpniu 2007 Iskra zamieszkała w naszym domu, a już we wrześniu 2007 jechałam po pierwszego posokowca do Szczecina – to był Roki – pies który zamieszkał u mojej koleżanki Kasi. Podczas tego wieloletniego wolontariatu w PAP niejednokrotnie w adopcję psów angażowała się moja cała rodzina, wiele razy po moich policzkach poleciały łzy szczęścia jak i te rozpaczy.

Każde takie doświadczenie uczy mnie czegoś nowego i pozwala przekonać się, że to co robimy ma sens. Nie zmieniamy całego świata, ale zmieniamy świat dla tego jednego psa!

Od 2013 roku mieszka ze mną jeszcze wspaniały labrador retriever Nero, który jest naszym wspaniałym kompanem do wycieczek, spacerów, zabaw i leżakowania.

W moim życiu od tego czasu wiele się zmieniło, straciłam rodziców i musiałam dwukrotnie nieco odsunąć się od aktywnego pomagania. Na szczęście byłam w stanie poukładać swoje życie na nowo i jest w nim też miejsce dla psów potrzebujących. We wrześniu 2019 na świat przyszła przedwcześnie moja córka. Ważyła jedyne 1140 gramów, jednak od pierwszych dni to właśnie w moich, już teraz naszych psach ma wspaniałych przyjaciół. Warto pomagać! Ani ciąża, ani okres poporodowy nie powstrzymał mnie od dalszego pomagania zwierzętom.

JUSTYNA

Mam na imię Justyna. Odkąd pamiętam zawsze otaczałam się zwierzętami. Mama wspomina, że wracając ze szkoły zawsze chciałam ratować, a to gołębia, a to kotka, który jak się okazywało miał dom 🙈 Z racji tego, że tata jest myśliwym, psy myśliwskie i książki o nich były obecne w naszym domu. Stąd moja miłość do Posokowców. Gdy w moim życiu pojawił się Dżango, moja stabilizacja i plan dnia legły w gruzach. Ten pies zrewolucjonizował całkowicie mój świat. Zaczęliśmy chodzić na różne szkolenia: psie przedszkole, posłuszeństwo, nosework. Później musieliśmy się zmierzyć z silnym lękiem separacyjnym i kolejne szkolenia… Ale to dzięki temu pięknemu rudzielcowi zaczęłam zagłębiać wiedzę o psach, to dzięki niemu poznałam wiele pięknych terenów przemierzając wspólnie kilometry. Również dzięki niemu spotkałam na swojej drodze fantastycznych ludzi. Chcę pomagać tym wspaniałym psiakom, chcę zdobywać jak najwięcej wiedzy o nich. To Dżango sprawił, że weszłam w ten posokowy świat i bardzo dobrze mi tutaj❤️